W sobotę wczesnym rankiem rozpoczęliśmy naszą przygodę z Berlinem. Jako, że w piątek dzień wcześniej,w Lipsku spadł śnieg już podróż na dworzec okazała się nie lada wyzwaniem. Parę przystanków przed dworcem kierowca kazał wszystkim opuścić tramwaj i dalszą trasę pokonaliśmy biegiem, gdyż za chwilę miał być pociąg do Dessau, a następnie do Berlina. Jak się okazało, po przyjściu na dworzec, komunikacja w Lipsku jest sparaliżowana przez śnieg i mróz i pociągi albo nie kursują wcale albo mają kilkugodzinne opóźnienie. Po dwóch godzinach czekania, zrezygnowani i zmarznięci wróciliśmy do miejscazamieszkania. Po naradzie postanowiliśmy po południu spróbować jeszcze raz dostać się do Berlina. Na dworzec dotarliśmy już bez problemów i udało nam się wsiąść do pociągu, który jechał przez Falkenberg (4 godziny spóźniony), a stamtąd do Berlina. Na miejscu byliśmy o 19.30 (a mieliśmy być o 10.45). Po zakwaterowaniu w hostelu A&O udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, aby następnego dnia od rana zwiedzać stolicę Niemiec. O 9.00 w hostelu czekała na nas przewodniczka, pani Kasia, od 25 lat mieszkająca w Berlinie. Zwiedziliśmy najważniejsze obiekty tej metropolii, takie jak: siedziba kanclerza Niemiec, budynek parlamentu niemieckiego (Reichstag), Bramę Brandenburską, pomnik holocaustu, PotsdamerPlatz, fragmenty muru berlińskiego, ekskluzywny hotel sieci Ritz, w którym spali najważniejsi przywódcy państw, nie tylko europejskich, znani muzycy i aktorzy oraz Centrum Sony, gdzie jest siedem kin, odbywają się premiery filmów i rozdawane są nagrody Berlinale.Następnie metrem przejechaliśmy na Aleksanderplatz, najbardziej reprezentacyjny plac w centrum Berlina z Wieżą Telewizyjną, Czerwonym Ratuszem, Marienkirche (najstarszym kościołem Berlina), urzekającą fontanną z pomnikiem Neptuna, Berlińską Katedrą i innymi zabytkami. Nasza przewodniczka starała się pokazać nam jak najwięcej w ciągu tego jednego dnia. Krótko, ale ciekawie opowiadała o historii poszczególnych obiektów. Mieliśmy również okazję podziwiać Berlin zza okien piętrowego autobusu, podobnego do tych które jeżdżą po Londynie, tyle, że te w Berlinie są koloru żółtego. Po obfitym i smacznym obiedzie kuchni tureckiej udaliśmy się do hostelu po bagaże i wróciliśmy do Lipska już bez większych przygód.

Opiekunowie i praktykanci